Kilka razy dziennie trafiamy na stronkę która nie istnieje. Klasyczny błąd 404, a to adminowi znudziła się treść i usunął stronę, a to robił porządki i wywalił niepotrzebny obrazek zaindeksowany przez wujka Google, a to jeszcze coś. Czasami zdarza się również że to serwer odmówił współpracy np ze zbyt natarczywymi internautami. Zwykłe komunikaty doprowadzają do niemałej irytacji zwykłych użytkowników. Inaczej jest z komunikatami od Google. Dzisiaj w Youtube natrafiłem na tekst że… no właśnie przeczytajcie go sobie sami :)
Prawda że fajne małpki tam pracują? :)
Każdy zainteresowany zapewne zna adres Śląskiej Grupy. Dla tych bardziej ambitnych: http://slask-msclub.isvclub.com, a dla tych mniej ambitnych: http://isvclub.com. Oba adresy prowadzą bowiem do jednego serwera. Co się jednak dzieje gdy ktoś nie zna tego adresu? No oczywistym się wydaje że skorzysta z Googli. I tu przychodzi czas na zadanie tego właściwego pytania: “co u diabła wpisać by znaleźć tą stronę?”. I myślę że albo Google pokazuje złe/spreparowane wyniki albo ludzie wpisują durne hasła:
- architektura śląska (:))
- windows po śląsku (no to już lekka przesada)
- metodyki wytwarzania oprogramowania (a skąd my to mamy znać? )
- atrakcje śląska (litości Śląska Grupa na pewno atrakcją nie jest :) )
- microsoft visual studio instalkę (a tu ktoś jakby szukał pirata)
- ulotki śląsk (zasadniczo ulotek nie mamy)
- borland czy visual (prawie jak być albo nie być)
- czym sie zajmuje wdrożeniowiec (też chcieli byśmy wiedzieć)
- gdzie można kupić expression studio? (na stadionie w Warszawie - tam dostaniesz wszystko)
- jak akceptowac pliki cookies (tego nie będę komentować)
- regionalne zespoły śląska (tja.. śląska rycząca grupa muzyków… )
- wolny strzelec, trener ( :) )
- www grupy (super ale jakiej? )
Wujek Google kolejny raz wypuszcza nową usługę. Mowa o tzw. gDay (Google Day ? ) która to usługa dzisiaj weszła w fazę publicznej bety. Usługa jest bardzo ciekawa i prezentuje się w efektowny sposób. Została zintegrowana z systemem wyszukiwarki. Pozwala na poszukiwanie w przyszłości. Do paska wyszukiwania dodano kilka opcji i …
Więcej informacji można przeczytać na oficjalnym blogu Google, oraz na stronie projektu. Polecam równie przeczytanie oficjalnego FAQ.
Myślałem że korzystałem już ze wszystkich usług oferowanych przez wujka Google. A tu niedawno dowiedziałem się o kolejnej - nie tak bardzo nowej, co nie zmienia faktu że ciekawej, i użytecznej. Większość z moich znajomych ma skrzynkę pocztową na Gmailu. Gmail Paper - bo o tej usłudze mowa jest rozszerzeniem usług pocztowych. Po rejestracji w programie podajemy dane adresowe i dobry wujek Google wysyła nam za darmo wydrukowane wersje naszych maili. Nie płacimy nic, gdyż opłatą zajmą się reklamodawcy których rekalmy będą umieszczone na odwrocie. Czytaj dalej…
Google ostatnio szaleje z ciekawymi “bajerami”. Muszę przyznać że coraz bardziej podoba mi się podejście Googli do klientów i użytkowników. Od dłuższego czasu używam Google Reader oraz Google Calendar (nie wspominając już o Gmail).
Google Reader to nic innego jak czytnik kanałów RSS. Zapewne większości z Was nic to nie mówi. Po kolei: RSS - umowna rodzina języków znacznikowych do przesyłania nagłówków wiadomości. Wszystkie w większym lub mniejszym zakresie bazują na XML-u. Aby skorzystać z kanału RSS, potrzebny jest odpowiedni program, tzw. czytnik kanałów. (wikipedia.pl) Skoro już wiemy encyklopedycznie co to jest, to teraz na chłopski rozum. Wystarczy że zrozumiecie nie co to jest a do czego służy. Czytaj dalej…
Znalazłem ciekawą forme protestu przeciwko tępym 13′OM MuFFiOnCyM fF tHaKi SpOsUpPp, i pytającym ciągle “nie wiesz gdzie znajde…”, “Jak zrobić…”, “A co jeśli…” etc… Te 13′tki to jeszcze pół biedy, ale co gorsze mam kilku znajomych w moim roczniku(rok starszych/młodszych) którzy na pytanie.. “a szukałeś/łaś w Googlach?”, odpowiadają:
a) “Nie - bo mi sie nie chciało”
b) “Nie działa mi net”
c) “Szukałem ale nic nie znalazłem - weź ty poszukaj”
Przydała by im się taka kara…. ehh szkoda słów…